OpinieLudzie gwiżdżą na sądy

Ludzie gwiżdżą na sądy

Łukasz Piebiak i Zbigniew Ziobro
Łukasz Piebiak i Zbigniew Ziobro / Źródło: PAP / Leszek Szymański
Dodano 154
TAKI MAMY KLIMAT || Opozycja jest zdolna zarżnąć nawet najbardziej kompromitującą wpadkę PiS-u. Ostatnia afera w wymiarze sprawiedliwości jedynie to potwierdza. Kaczyński powinien dziękować niebiosom, że zesłano mu takich przeciwników.

Ciężko zwolennikom Dobrej Zmiany bronić władzy po ostatnich wydarzeniach w Ministerstwie Sprawiedliwości. Resort państwowy wykorzystywany do walki politycznej i to nawet nie z partią ale grupą sędziów? Sami rządzący się podłożyli, gdy Zbigniew Ziobro zamiast zwolnić wiceministra Piebiaka, zdecydował się pozwolić mu „zachować się honorowo” i złożyć dymisję. Wydawało się, że na ostatniej prostej niebiosa zesłały Schetynie i jego świcie prawdziwy dar, że wystarczy – posługując się językiem byłego premiera – wbić piłkę do pustej bramki.

Nic bardziej mylnego. Szeroko rozumiana opozycja nie była w stanie ograniczyć się do uderzenia w ministra sprawiedliwości, tylko po raz kolejny dokonała hiperbolizacji, a sama afera zeszła na dalszy, stając się jedynie bronią polityczną, pretekstem, by po raz kolejny zaatakować Kaczyńskiego. Zamiast skupić się na podobnym nacisku, dzięki któremu udało się odwołać marszałka Kuchcińskiego, opozycja poszła znów na całość. Zresztą nie miała innej możliwości. Wstąpiła na tę drogę kilka lat temu, wycofanie się z niej na kilka tygodni przed wyborami byłoby niezrozumiałe dla elektoratu.

Pojawiły się zatem oskarżenia o autorytaryzm, putinizację Polski, łamanie praworządności i całą resztę zbrodni, o które oskarżana jest władza od niemal czterech lat, a opozycja straciła szansę, aby realnie zaszkodzić PiS-owi. Od kilku dni spływają sondaże, które pokazują, że afera nie przełożyła się w większym stopniu na poparcie partii. Ot wahnięcie o 1 pkt. proc. w jedną bądź w drugą stronę Do wyborów jeszcze półtora miesiąca, co oznacza, że przy urnach Polacy nie będą nawet pamiętać, że był kiedyś ktoś taki jak wiceminister Piebiak.

Hiperbolizacja wszystkiego

Frontalny atak na PiS pod hasłem „Кaczyńki gwałci praworządność” nie zda się na nic opozycji z dwóch powodów. Po pierwsze, wspomniana już hiperbolizacja wszystkiego stosowana przez opozycję po prostu męczy wyborców oraz osłabia przekaz samych polityków.

Niedawno przeprowadzono sondaż, w którym pytano Polaków, jaki temat powinien zdominować kampanię wyborczą. Dwie najczęściej wskazywane odpowiedzi to naprawa służby zdrowia (69 proc. respondentów) oraz obniżka podatków (56 proc). Reszta tematów uzyskała niepomiernie mniej głosów. Odpowiedź „odsunięcie PiS-u od władzy” znalazła się na szóstym miejscu z wynikiem 25 proc. głosów.

Wydaje się że tyle mniej więcej jest w Polsce żelaznych antykaczystów. Zagłosują na każdego, kto obieca im odsunięcie PiS-u. Inne kwestie są nieważne. Problem opozycji polega na tym, że ograniczyła swój przekaz jedynie do tych osób. Kilka tygodni temu na konwencji Schetyna, owszem, proponował swój sześciopak, mówiąc, że PO nie może być jedynie anty-PiS-em, tylko z tych zapowiedzi niewiele wynika. Konwencja się kończy, politycy wracają do studia TVN24 i plemienna wojenka na nowo ożywa.

Opozycja dała się de facto zawładnąć swojemu żelaznemu elektoratowi i każda próba odejścia od linii anty-kaczyzmu będzie karana zgilotynowaniem. Posmakował tego już Ryszard Petru, który swego czasu dostrzegał „światełko w tunelu”, posmakował tego Paweł Kukiz, którego okrzyknięto faszystą, gdy tylko się okazało, że nie ma zamiaru całej swojej aktywności poświęcić pluciu na Kaczora-dyktatora.

Obrońcy PiS-u

Schetyna i spółka odwołują się do tego żelaznego elektoratu, zapominając, że do wygrania wyborów potrzebują również poparcia innych grup społecznych. A to właśnie ci „siedzący okrakiem”, jak to pogardliwie określają niektórzy publicyści, ci symetryści albo po prostu normalsi – to oni odwracają się od opozycji, widząc, jak absolutnie każda sprawa urasta do świętej wojny o wszystko.

Co gorsza, opozycja już kilka lat temu po prostu wystrzelała najcięższą amunicję. Na początku kadencji, wtedy gdy naprawdę PiS-owi ciężko było zarzucić łamanie praworządności (np. larum wokół ułaskawienia Mariusza Kamińskiego) czy dewastowanie demokracji (vide zawierucha wokół Trybunału Konstytucyjnego, którą przecież rozpętał jeszcze rząd PO-PSL w 2015 roku), w stronę rządzących padały najcięższe zarzuty, a niektórzy członkowie szeroko pojętej opozycji (w tym niektórzy dziennikarze) zachęcali wręcz do rozpętania polskiego Majdanu.

Jeżeli taki Kowalski widzi, że te same argumenty jakie padają teraz, padały przy okazji np. „rzezi dzików”, albo „pogromu Puszczy Białowieskiej”, to może zareagować jedynie wzruszeniem ramion. Jeżeli demokracja już tyle razy rzekomo upadała, to gdy ci sami ludzie zapewniają, że tym razem też pada, ale już TAK NAPRAWDĘ, to nikt tych zapewnień nie może brać na poważnie.

Dzięki rozhisteryzowanej, infantylnej opozycji PiS jest dzisiaj praktycznie bezkarny. W oczach przeciętnego wyborcy większą zbrodnią są przeloty marszałka Kuchcińskiego niż wykorzystywanie resortu do walki politycznej. Lis, Żakowski, Michalik, Brejza, Scheuring-Wielgus, Niesiołowski, Kijowski, Nurowska, Komisja Europejska, gwiazdy „Szkła kontaktowego” – oto największy atut PiS-u, oto najtwardsza zbroja Kaczyńskiego. To dzięki nim teraz wystarczyło odsunąć Piebiaka, umyć ręce i wskazać, że druga strona sporu wcale nie jest lepsza.

Kasta grzeszników

Pomijając już fakt, że wszelkie zarzuty dot. łamania praworządności od dawna są już nieskuteczne, to patrząc tak z czysto taktycznego punktu widzenia, należy stwierdzić, że opozycja kilka lat temu wybierając temat sądów na główne pole starcia z władzą, strzeliła sobie w stopę.

Polacy po prostu nie ufają sędziom, nie ufają sądom, bardzo negatywnie oceniają ich pracę a do kwestii praworządności podchodzą nad wyraz pragmatycznie. Zdają sobie sprawę, że rządzący nie grają czysto, że reformy sądownictwa nie mają na celu usprawnienia procesów, tylko zwiększenie wpływów politycznych, zdają sobie jednak sprawę, że druga strona gra w ten sam sposób. Po prostu, jak to niedawno określił Łukasz Warzecha w jednym z felietonów – Łączewskich zastąpili Piebiakowie. Dla przeciętnego Polaka to nie ma znaczenia, po prostu jedna sekta bije się z drugą. Dlatego tenże Polak reaguje wzruszeniem ramiom.

Na korzyść PiS-u przemawia tutaj jednakże to, że o ile Kaczyński nigdy się nie krył z tym, że gdy dojdzie do władzy to przejedzie się po sądach z góry do dołu, to druga strona sporu przez lata żyła pod sędziowskim pantoflem, unikając wszelkich zmian i reform. Teraz oczywiście pojawiają się głosy, że reforma sądownictwa jest jak najbardziej potrzebna, tylko że przedstawiciele obozu antykaczystowskiego mieli całe lata, aby takie zmiany przeprowadzić i dzisiaj brzmią niewiarygodnie. PiS po prostu wykorzystuje lata zaniedbań.

Do tego dochodzi kwestia wyraźnego upolitycznienia niektórych sędziów, którzy błyszczą w telewizjach. Andrzej Rzepliński, Waldemar Żurek, Igor Tyleya, Wojciech Łączewski... na każdy zarzut dotyczący upolityczniania sądów, rządzący mogą sypać nazwiskami, co tylko wyborców upewnia, że obie strony są umoczone.

Afera bez finału

Zbigniew Ziobro zapewnia, że nic nie wiedział nic o całej aferze. Ciężko jednak uznać to za okoliczność łagodzącą. Szef ministerstwa powinien brać odpowiedzialność za to, co dzieje się w jego własnym resorcie. Nawet jeżeli faktycznie nie wiedział, co się dzieje pod jego nosem, to oznaczałoby to, że został nakryty ze spuszczonymi portkami.

Niestety teraz, gdy opozycja naprawdę ma argumenty, kiedy naprawdę może mówić o przekroczeniu uprawnień władzy, o robieniu z państwa folwarku i kiedy faktycznie ma powód, by domagać się dymisji jednego z kluczowych polityków w obozie władzy, to... Polacy nie chcą ich słuchać.

Cóż, lata zaniedbań w kwestii reform sądownictwa, a następnie po 2015 roku zastosowanie formuły opozycji totalnej i histerycznej skutecznie uodporniło Polaków na przykłady prawdziwej patologii. Opozycja sama zapracowała na kolejną kadencję PiS-u.

Artykuł wyraża poglądy autora i nie musi być tożsamy ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz poprzednie teksty z cyklu "TAKI MAMY KLIMAT":

Czytaj także:
Dzień, w którym Kukiz przepadł
Czytaj także:
Z pogardy do Polaków

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ jfi

Czytaj także

 154
  • Cichy IP
    Dopóki sądy będą niezależne, to większiść ludzi będzie na nich gwiazdać, z ich niezależnością należy skończyć. Muszą podlegać pod jakiś organ państwowy, w przeciwnym razie mogą skazać Cię że krzywo się spojrzysz na niego. A pijaka w samochodzie jak Durczok czy gościa bez prawka jak Najsztub uniewinnią.
    Dodaj odpowiedź 9 0
      Odpowiedzi: 0
    • COGITO-ERGO-SUM - NET PAMIĘTA IP
      POLECAM PREZES SN M. GERSDORF
      Federalny Trybunał Konstytucyjny (niem. Bundesverfassungsgericht, BVerfG, dosł. Federalny Sąd Konstytucyjny)
      przeciwny delegalizacji niemieckiej nazistowskiej partii NPD
      Niemiecki TK: NPD wroga konstytucji, ale niegroźna dla demokracji
      Patrz tutaj:
      https://www.dw.com/pl/niemiecki-tk-npd-wroga-konstytucji-ale-niegroźna-dla-demokracji/a-37157505
      Czytamy: „Narodowodemokratyczna Partia Niemiec (NPD) ma wrogi stosunek do konstytucji RFN. To jednak za mało, by została zdelegalizowana – orzekł we wtorek (17.01.17) Federalny Trybunał Konstytucyjny.”

      Dodajmy jeszcze, że
      Narodowodemokratyczna Partia Niemiec – Unia Ludowa (Nationaldemokratische Partei Deutschlands – Die Volksunion, NPD – Die Volksunion) – niemiecka partia o programie nazistowskim, jest kontynuatorką istniejącej w latach (1950–1964) Niemieckiej Partii Rzeszy. Założona 28 listopada 1964 w Hanowerze, z połączenia kilku mniejszych partii. NPD liczy ok. 7000 członków (2006).

      PS! dedykuję prezes SN p. M. Gersdorf m.in. w związku z 
      https://www.fronda.pl/a/prof-gersdorf-i-prezesem-sn-na-uchodzstwie,112812.html
      Dodaj odpowiedź 5 0
        Odpowiedzi: 0
      • WARIOGRAF IP
        przy okazji:
        CZY MIN. RZĄDU PO+PSL B. SIENKIEWICZ ZLECAJĄC SPALENIE BUDKI
        MIAŁ NA MYŚLI SWOJEGO PARTYJNEGO KUMPLA
        BORYSA BUDKĘ?
        Dodaj odpowiedź 17 1
          Odpowiedzi: 0
        • johny bravo IP
          to oczywiste, że  dobra zmiana robi, co może, żeby sądy działały coraz gorzej. dzięki temu może dalej twierdzić, że sędziów trzeba rozpędzić, a na ich miejsce wstawić komisarzy politycznych. potem będzie szybko i sprawiedliwie po właściwej stronie.
          Dodaj odpowiedź 3 20
            Odpowiedzi: 0
          • WIKUS IP
            Czytam i widzę, że jeszcze raz czarne jest białe. Dla wielu przeciętnych Polaków tak po prostu jest. Ciężko im po prostu wnikać w sedno podawanej im informacyjnej papki. Liczą się postawione tezy. Tym bardziej białe im z wyższej ambony podane. (Ostatnio nawet ambonę trzeba rozumieć dokładnie). Teraz sympatyzujące z prawicą "Do Rzeczy" z nieskrywaną pewnością oświadcza: " Na początku kadencji, wtedy gdy naprawdę PiS-owi ciężko było zarzucić łamanie praworządności (np. larum wokół ułaskawienia Mariusza Kamińskiego) czy dewastowanie demokracji (vide zawierucha wokół Trybunału Konstytucyjnego, którą przecież rozpętał jeszcze rząd PO-PSL w 2015 roku)". Tu muszę przypomnieć, że 10. grudnia 15 r w programie "Tak jest" w TVN24 nowy minister sprawiedliwości-Ziobro wymachiwał kartkami z napisami ORAZ i LUB twierdząc na cały kraj, że PO z PSL niezgodnie ze swoją nowelą ustawy o TK zgłosili kandydatów na sędziów i to test wystarczającym, by wybór uznać za nieważny. To miało być uzasadnieniem dla powołania dublerów. Prawda jednak była inna. Zgłoszenie było prawidłowe, gdyż wprowadzone ORAZ nie oznaczało wspólnego zgłaszania jak twierdził Ziobro, lecz prawa do zgłaszania. Program ten spowodował mi dreszcze na plecach spotęgowane bezradnością adwersarza- posła Halickiego, który jakby noweli nie znał. Tym sposobem poszła w Polskę kłamliwa opowieść ministra będąca właśnie podwaliną do łamania demokratycznego prawa. Zaraz po programie rzecz sprawdziłem i wygląda ona tak: . Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym z dnia 1 sierpnia 1997 r. Art, 5 p 4 Kandydatów na stanowisko sędziego Trybunału przedstawia co najmniej 50 posłów l u b Prezydium Sejmu. USTAWA z dnia 25 czerwca 2015 r. Art. 19 1. Prawo zgłaszania kandydata na sędziego Trybunału przysługuje Prezydium Sejmu o r a z grupie co najmniej 50 posłów Dwa dni później pokonałem prawie 500 km, by być pod TK z plakietką
            LUB ORAZ
            min Ziobro do gimnazjum
            szybko, bo likwidują
            Dodaj odpowiedź 7 2
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także