Partia w kropce

Dodano
Stosunek partii „Nowoczesna, kropka”, do programu 500+ wyrasta na jedną z zagadek wszechświata. Jeszcze nie tak dawno sekundowała ona Platformie Obywatelskiej w walce przeciwko temu programowi, pod hasłem, że na rozdawanie pieniędzy wszystkim jak leci, a nie tylko tym zblatowanym, budżetu nie stać, i 500+ doprowadzi Polskę do wielkiego greckiego bankructwa. Potem, gdy sondaże pokazały, że projekt się Polakom podoba, PO jak pamiętamy przestawiła wajchę o 180 stopni i ogłosiła, że ten program jest zły, bo daje za mało i nie wszystkim – „dzieli dzieci na lepsze i gorsze”, czyli pierwsze i następne. Oczywiście PO obiecała przy tym, że jeśli powróci cudem na władzy łono, to natychmiast zacznie rozdawać wszystkim i jeszcze więcej niż PiS. I w tym też jej działacze bratniej partii z kropką sekundowali.

Ale z czasem najwyraźniej zrodził się w owej partii apetyt na samodzielność programową. Prezesa Petru najwyraźniej zirytowało, że tak często musi pytać p. Gasiuk-Pihowicz lub innej ze swych posłanek, jakie ma zdanie w tej czy innej sprawie, i zarządził napisanie programu. Program ów triumfalnie ogłosiła partia na kongresie w poprzedni weekend, w obecności quasi-księdza Lemańskiego, quasi-satyryka Materny i innych quasi-autorytetów. Komentarze mediów do tego stu stronicowego dokumentu, którego pewnie nikt dotąd w całości nie przeczytał, włącznie z jego autorami, pracującymi przecież sekcjami tematycznymi, szły z reguły w kierunku: Nowoczesna odchodzi od liberalizmu w kierunku programu socjalnego.

Ja bym tego tak nie ujął. Nowoczesne wcale nie odeszła od postulatów liberalnych, rynkowych i wolnościowych, a jedynie uzupełniła je postulatami socjalistycznymi, antyrynkowymi i etatystycznymi. Co, bez sensu? A dlaczego niby? Tak skonstruowany program, według pryncypiów: mniej podatków, więcej wydatków publicznych, więcej rynku, więcej kontroli państwa nad gospodarką, więcej wolności i więcej bezpieczeństwa socjalnego, powinien, potwierdzi to każdy ekspert od marketingu politycznego, spodobać się wszystkim. No, może poza tą naprawdę nieliczną grupą kumatych, którzy rozumieją, że taki program jest z gruntu nierealizowalny.

Ale to, po pierwsze, zbyt wąski target, by się nim przejmować, po drugie, ci kumaci i tak wiedzą, że to nie ma być realizowalne, że programy partyjne to dokumenty czysto propagandowe, a program prawdziwy jest tam prosty, zwięzły i jasny, że nie ma co pisać. W wypadku Nowoczesnej, PO i jeszcze paru pomniejszych organizacji definiujących się jako lewicowe brzmi on: nienawidzimy Kaczyńskich, i tego żywego, i tego który sam sobie winien, nienawidzimy PiS i wszystkiego z czym się on kojarzy, Kościoła, polskiej tradycji, ceremonii ku czci bohaterów i tak dalej, za to kochamy Europę i z chęcią wejdziemy w każdy unijny organ, jaki nam ona wskaże.

A jak to się ma do 500+? Otóż we wspomnianym programie zawarty został postulat, aby 500+ odebrać najbogatszym. To jedna z przyczyn, dla których sądzę, że nikt w Kropce tego programu w całości nie przeczytał. Jest tam też, nawiasem mówiąc, ciekawy postulat, aby odbierać pieniądze z 500+ jeśli ktoś nie szczepi dzieci. Od tego już tylko krok do postulatu, by odbierać te pieniądze także tym dzieciom, na przykład, których rodzice nie zabezpieczyli im przyszłości przez wykupienie polisolokat we wskazanym przez prezesa Petru banku.

Ale zaraz po kongresie, jak to bywa, działacze Nowoczesnej zrobili tournée po metodach, podczas którego ogłosili między innymi, że ponieważ program 500+ powoduje, że pospólstwu się nie chce tyrać za psi grosz… to znaczy, oni to ujmują inaczej: 500+ „psuje rynek pracy” – to zasiłku tego nie powinno się również wypłacać bezrobotnym.

Jeśli komuś się jeszcze chce, może się zadumać nad logiczną spójnością tych wszystkich postulatów. Pomijając już dawniejsze wolty, równoległe do wolt konkurencyjnej PO, postulując ograniczenie programu 500+ do najbiedniejszych zmienia go Nowoczesna z programu pro-demograficznego w zasiłek socjalny, a zaraz potem postuluje, aby nie wypłacać go tym, którzy znajdują się w najtrudniejszej sytuacji. Nowoczesna nie bierze przy tym pod uwagę, że pracy można nie mieć nie tylko dlatego, że się z niej zrezygnowało, uległszy rozpuście i rozwydrzeniu za te pięć stów miesięcznie, ale dlatego, że się zostało zrezygnowanym. Może mi działacze od kropki nie uwierzą, ale to się zdarza nawet pracownikom banków i innym korpoludkom. Naprawdę!

Pominę już fakt, że teza o porzucaniu pracy przez obdarowanych zasiłkiem jest mocno na wyrost, bo jak na razie żadne statystyki tych alarmów nie potwierdzają – tyle, że niektórzy pracodawcy, na przykład dyskonty, musieli podnieść wynagrodzenia, ale jakoś rentowność im się od tego nie zawaliła. Wszystkie te zygzaki pokazują, że poza nadawaniem na PiS i palikociarską retoryką, Nowoczesna nie potrafi sklecić spójnego stanowiska nawet w tak drobnej, wycinkowej sprawie – cóż dopiero spodziewać się, gdyby nie daj Boże miała do czynienia z rządzeniem państwem.

Ale nie stawiajmy jeszcze na partii z kropką kreski. Na pewno dostarczy nam wielu nowych zaskoczeń. Nie tylko tym, którzy sympatyzując z szeroko rozumianą prawicą. Po sejmowym głosowaniu nad patronem dla KSAP wielu platformersów nie mogło się nadziwić, dlaczego Nowoczesna głosowała przeciwko ich propozycji uhonorowania w ten sposób Tadeusza Mazowieckiego. Tu akurat łatwo się domyślić: Ryszard Petru nie dał się podpuścić do głosowania na człowieka, który sprowadził do Polski Krzyżaków.

PS. Nie mogę nie wspomnieć o kolejnych prześladowaniach, na które uskarża się Tomasz Lis. Najpierw odkrył, że PiS złośliwie chowa mu newsweeki pod ladę. Teraz jako przejaw spisku repolonizacyjnego potraktował wyłączenie w redakcji jego bulwarówki prądu. Taktownie milcząc na temat objawów postępującej paranoi redaktora Lisa, pozwolę sobie przypomnieć mu, że warszawska energetyka dawno już została „sprywatyzowana” koncernowi RWE, więc cała sprawa jest jakimś wewnętrznym sporem niemiecko-niemieckim, w który nie wypada nam się wcierać. Ale tak mówiąc nawiasem, zanim odkryje się spisek, warto sprawdzić, czy się aby nie zapomniało zapłacić rachunku. Zwłaszcza jeśli się za poprzedniej władzy mogło od tego odwyknąć.

PS 2: „Gazeta Wyborcza” zapowiedziała likwidację kolejnych dodatków lokalnych i cięcia oszczędnościowe. „Gazeta Polska Codziennie” właśnie otworzyła pierwszy dodatek lokalny na Pomorzu. Obu gazetom życzę, by trzymały te linię.

/ atr
 0

Czytaj także