Subotnik ZiemkiewiczaSubotnik Ziemkiewicza: Gdy Piłsudski skoczył przez płot

Subotnik Ziemkiewicza: Gdy Piłsudski skoczył przez płot

12 maja 1926, Józef Piłsudski przed spotkaniem z prezydentem RP Stanisławem Wojciechowskim na moście Poniatowskiego
12 maja 1926, Józef Piłsudski przed spotkaniem z prezydentem RP Stanisławem Wojciechowskim na moście Poniatowskiego / Źródło: Wikimedia/Domena Publiczna
Dodano 46
Z roku na rok coraz bardziej irytujące jest przerabianie Święta Niepodległości na święto Piłsudskiego. Pomnikowy Marszałek stał się dla 11 listopada tym, czym dla Bożego Narodzenia reklamowy Santa Claus albo dla Halloween wydrążona w upiorną gębę dynia. Jakoś nikt przy tym nie zauważa, jak bardzo jesteśmy niekonsekwentni.

Wściekamy się (i słusznie), że Ukraińcy czcząc swego Banderę widzą w nim tylko bohatera walki z Niemcami i ofiarę ich represji, cała resztę wyrzucając z pamięci. Ale w Piłsudskim chcemy widzieć tylko pierwszego Naczelnika Państwa, zwycięskiego wodza i wzór romantycznego poświęcenia dla Polski; dyktatora, bezwzględnie prześladującego i mordującego politycznych przeciwników, czy nasyłającego na Sejm swych uzbrojonych drabów w mundurach niczym Lenin „mariaków” na Konstytuantę – już nie.

Trzeba przeciwko temu protestować nawet nie ze względu na szacunek dla historycznej prawdy, ale dlatego, że to przejaw i dowód naszej kompletnej niedojrzałości. A to właśnie owa niedojrzałość jest przyczyną polskiej ogólnej niemożności wszystkiego, zwłaszcza zaś niemożności zorganizowania sobie życie państwowego i społecznego.

Piszę o tym całą książkę (już kończę) więc tylko pokrótce. Niewątpliwe zasługi Piłsudskiego dla niepodległości to przede wszystkim jego działalność jako Naczelnika Państwa, kiedy to z wielką energią organizował jego struktury i zwłaszcza to, co było wtedy najpotrzebniejsze, czyli armię – oraz, oczywiście, charyzmatyczne dowodzenie wojną 1919-1921 i bitwami nad Wisłą i nad Niemnem, które były największymi polskimi sukcesami militarnymi w nowożytnych dziejach i warunkiem ocalenia państwowości. Do tych niewątpliwych zasług uparcie dodawana jest trzecia: że był „twórcą i wodzem legionów, które wywalczyły niepodległość”, i to już jest fałsz, i to podwójny. Wstyd słuchać, jak powtarzają go w kółko w telewizji nawet historycy.

Twórcami Legionów byli zapomniany dziś Juliusz Leo i pamiętany z zupełnie innych powodów Władysław Sikorski, nominalnych dowódców było po kolei kilku, wszyscy rekrutowali się z grona zaustriaczonych c.k. generałów polskiego pochodzenia, ale dowództwo faktyczne nad całością sprawował przez większość czasu Władysław Ostoja-Zagórski; ten właśnie, którego natychmiast po zamachu majowym Piłsudski kazał uwięzić, a następnie skrytobójczo zlikwidować ze strachu przed jego wiedzą o wieloletniej współpracy „Komendanta” z wywiadem Austro-Węgier.

Piłsudski był istotnie twórcą i komendantem „Strzelca”, na którym, obok konkurencyjnych Drużyn Strzeleckich, oparła się organizacja Legionów. Ale w jego planach (delikatnie mówiąc, nie liczących się z realiami, jak zresztą wszystkie jego strategie) miała to być siła, która wywoła w Królestwie powstanie, oderwie je od Rosji i proklamuje suwerenne państwo polskie, rozmawiające z innymi uczestnikami wojny na równych prawach. Żadnych legionów u boku zaborcy tworzyć nie zamierzał. Gdy je utworzono (bo powstańcze plany runęły, wściekli Austriacy kazali po prostu zwinąć cały strzelecki interes, i wspomniani Leo z Sikorskim wykonali wielką improwizację, by istnienie formacji w narodowych mundurach ratować) był wściekły i sabotował tworzenie Legionu Zachodniego, usiłując oprzeć przetrwanie swych kadrowych batalionów na bezpośrednim porozumieniu z Niemcami. Gdy wreszcie został dowódcą I Brygady, wykorzystywał to by stale buntować ją przeciwko dowództwu i przekształcać jej korpus oficerski w sektę swych wyznawców.

Fałsz drugi – legiony niczego nie wywalczyły. Piłsudskiego wyrzucono z nich (formalnie – sam odszedł) po półtora roku, przez krótki czas „kierował” wydziałem wojskowym w marionetkowym niemieckim rządzie Królestwa, a w końcu poszedł siedzieć do Magdeburga. Same Legiony rozwiązano w 1916 roku, przekształcając w całkowicie już niesamodzielny Polski Korpus Posiłkowy. Praktyczne znaczenie Legionów polegało tylko na tym, że gdy już Polska odzyskała Niepodległość, dostarczyły przysłanemu z Magdeburga Piłsudskiemu „tysiąca walecznych”, fanatycznie wiernych mu wyznawców, którymi naszpikował armię i całe państwo. A także na zbudowaniu legendy Komendanta – co pozwoliło mu wkrótce, jedno i drugie, sięgnąć po władzę dyktatorską. Czy bez tej kadry i bez tej legendy Polska by nie powstała i nie obroniła się przed bolszewikami?

Na pewno Polska nie odrodziłaby się, gdybyśmy nie pozyskali dla naszej sprawy opinii publicznej w USA i prezydenta Wilsona. To zasługa Paderewskiego i Dmowskiego. Nawet mimo poparcia USA, Wielka Brytania wciąż starała się Polskę zdusić w zarodku – że tak się nie stało, to znowu zasługa Dmowskiego i jego ogromnej pracy w Wersalu. Że w kraju w 60 proc. chłopskim znalazł Naczelnik Państwa milion poborowych gotowych walczyć za Ojczyznę, że lud polski podążył za Polską, a nie, jak byli tego pewni bolszewicy Lenina, za niesioną przez nich rewolucją, to znowu zasługa ludowców, z których wymieńmy tylko premiera Rządu Jedności Narodowej w 1920 roku, Witosa. Ale i polskich socjalistów, takich jak Daszyński, dzięki którym socjalizm nasz poszedł w kierunku niepodległościowym, a nie w śaldy luksemburgizmu. Dalej, nie byłoby Polski bez wygranych powstań Wielkopolskiego i Śląskiego, a więc i o Korfantym, i o Dowborze-Muśnickim zapomnieć nie wolno. A i bez „błękitnej armii”, która w porę dotarła na front bolszewicki, pewni by się nam nie udało, więc o Hallerze też wypadałoby wspomnieć. Długa, dużo dłuższa jest ta lista ludzi potem, w wolnej Polsce przez reżim Piłsudskiego więzionych i gnojonych, a dziś wciąż, w imię przejrzystości legendy, trzymanych w czyśćcu niepamięci.

Odzyskanie niepodległości to był wielki, skomplikowany proces, który udał się dzięki pracy wielkiej liczby osób i organizacji. Dzięki temu, że Polacy ówcześnie stali się jak nigdy wcześniej odpowiedzialni i dojrzali, zdolni do przezwyciężenia podziałów, do współpracy.

Piłsudski, zwycięski i charyzmatyczny wódz, ale chorobliwy megaloman pozbawiony szerszych politycznych horyzontów wszystko to zniszczył. Niestety, zabrakło nam mądrości i odwagi Ateńczyków, którzy potrafili swych zwycięskich wodzów w porę wypędzać, gdy uderzał im do głów nadmiar ambicji. Legiony, wyrosłe z chybionej politycznej koncepcji związania sprawy polskiej z państwami centralnymi, nie wywalczyły niepodległej Polski – dopiero, gdy była już wolna, podbiły ją dla Piłsudskiego. A cała stworzona przez sanacyjny reżim propaganda i fałszywa narracja o niepodległości, zakonserwowana wojenna zagładą i półwieczem „prylu” zabiły w Polakach na dobre, do dziś, poczucie obywatelskiej odpowiedzialności za państwo, tego ducha republikańskiego zaangażowania, który tak pięknie zatriumfował u zarania wieku XX. Zamiast być Rzymianami, staliśmy się helotami – społecznością niewolników, którzy potrafią tylko bezmyślnie obdarzać oddaniem jakiegoś „wodza” i wierzyć, że ni z tego, ni z owego, na pierwszego On wszystko im da i załatwi.

Dlatego tak łatwo Polakom wmawiać, że wszystko zawdzięczają nie sobie samym, tylko jakiemuś tam komuś, kto przeskoczył przez płot, więc teraz powinien być dla nich „świętym”. I nie jest ważne, kto to jest, ani ilu się po polskiej polityce szwenda takich półpiłsudskich i ćwierćpiłsudskich, nie mówiąc o różnych ósemkach, szesnastkach i trzydziestodwójkach, nasycających życie publiczne swoimi postsławojami, wicerydzami i neobeckami. Ważne jest, że kult Piłsudskiego – nie o niego tu nawet chodzi, tak działa każdy „kult jednostki” – więzi nas w tym, jakby powiedział Gombrowicz, wiecznym gówniarstwie, i czyni polityczne dzieci, szarpiące się w emocjonalnym rytmie między oddaniem i wiara a apatią i rozczarowaniem.

Dawni Sarmaci, dla których republikanizm był powietrzem, a „absolutum dominium” złem największym i najbardziej odrażającym nie poznaliby w nas w tej chwili swoich potomków.

 46
  • mnóstwo uproszczeń IP
    W zakończeniu redaktor chwali republikańskiego ducha sarmatów, tj przedstawicieli złotej wolności szlacheckiej. Czy rzeczywiście zasługują na taką pochwałę? A kto doprowadził do rozbiorów? kto zakonserwował w I RP niewydajny na dalszą metę system gospodarki jako eksportu zboża za cenę folwarcznej eksploatacji chłopów i marginalizowania przedsiębiorczości mieszczan? kto nie chciał łożyć na sprawną, silną armię, nawet w sytuacji, gdy sąsiedzi (m.in. Prusy), zbroili się na potęgę?
    Dodaj odpowiedź 10 3
      Odpowiedzi: 0
    • Olopolo IP
      Celność i dosadność pointy pozwala przymknąć oko na zasadniczość krytyki Marszałka i obnażenie małości jego kontynuatorów. Warto przebrnąć przez niuanse (zbyt może oczywiste dla autora, przeceniającego intelektualną lojalność swych czytelników : )), aby zasmakować frazy o Sarmatach! Dla mnie najlepsza tegoroczna konkluzja felietonu RAZ-a.
      Dodaj odpowiedź 19 4
        Odpowiedzi: 0
      • Robert R. IP
        Panie Ziemkiewicz umiłowanie Dmowskiego w Pana wydaniu jest chore. Ile endecja ma za uszami to jakoś Pan nie raczy napisać. Ciągłe reklamowanie pańskich książek, w telewizji, prasie to jest dopiero megalomania. Niech Pan napisze jak endecja niszczyła ruchy niepodległościowe we Lwowie 1919-1920. Ciągłe czepianie się Piłsudskiego robi coraz bardziej karykaturalne. Pozazdrościł Pan Zychowiczowi fruktów, że pisze Pan kolejne wypociny? Tamten ''historyk'' idzie po bandzie, to może i Pan da tytuł np " Obłęd Piłsudskiego 1918''?. Cenie Pana za publicystykę stricte polityczną, ale do historii to nie ma Pan ręki. Niestety do powieści też.
        Dodaj odpowiedź 17 35
          Odpowiedzi: 0
        • Full Metal Jacket IP
          Aha, i jeszcze jedno! Skoro tak często odwołuje się Pan do świadectw z epoki, to mam nadzieję, że uczciwie przytoczy Pan treśc wspomnień i pamiętników co do stanu Polski sprzed 1926 roku i po tej dacie oraz to, czym przed 1926 rokiem zajmowali się ówcześni "Rzymianie"! Może np. pamiętniki wielce krytycznego wobec Piłsudskiego Michała Kryspina Pawlikowskiego? Choc przez Pana obsesję na punkcie dyskredytowania Marszałka słaba to nadzieja...
          Dodaj odpowiedź 22 11
            Odpowiedzi: 1
          • Full Metal Jacket IP
            Szanowny Panie Ziemkiewicz,
            w swoim krótkim artykule zawarł Pan tyle kłamstw i półprawd, że doprawdy trudno je sprostować w krótkim komentarzu! Może zechce Pań w końcu wyjaśnić, dlaczego w jednym artykule pisze Pań, że współpraca Piłsudskiego z wywiadami austriackim i japońskim była wszystkim zainteresowanym dobrze znana (vide przedostatnie DoR Historia), a potem znów Pan bezczelnie kłamie, że miałoby to być przyczyną zlikwidowania Zagórskiego - nawiasem mówiąc aferzysty, który brał udział w aferze dotyczącej dostawy silników lotniczych i przez którego zginęło kliku Bogu ducha winnych pilotów i który w maju 1926 chciał bombardować Pragę z jej LUDNOŚCIĄ CYWILNĄ!!! Powiem wprost - nawet jeśli piłsudczycy mają go na swoim koncie, to dobrze zrobili! Poza tym jak to jest, że ten megaloman oderwany od rzeczywistości zawsze miał rację, bo to w oparciu o jego koncepcję - trzymania z państwami centralnymi - udało się zbudować kadrę przyszłej polskiej armii, bez rosyjskich i pruskich nawyków? I jak to jest, że już w lipcu 1914 r. Piłsudski przepowiedział, że Niemcy i Austro-Węgry pokonają Rosję, ale zostaną pokonane przez UK i Francję dzięki ich potencjałowi gospodarczemu? Zadziwiające, że Piłsudski dawno już odbił Dmowskiemu dziewczynę, a narodowcy nawet w XXI w. odczuwają z tego powodu ból d.py! Mam prawie wszystkie Pana książki, ale TEJ na pewno nie kupię i każdemu będę odradzał, chyba że do działu science-fiction albo historii alternatywnej!
            Dodaj odpowiedź 29 22
              Odpowiedzi: 1
            • M. Glodowski IP
              General Zagorski nie mial na imie Wladyslaw.
              Dodaj odpowiedź 9 2
                Odpowiedzi: 1
              • Michał Sz. IP
                Jak się ma "republikanizm" do wiecznego królestwa bożego, które ma nadejść?
                Dodaj odpowiedź 2 6
                  Odpowiedzi: 0
                • Podciezzynianin IP
                  Wystarczy poczytać, co Czesi myślą o Piłsudskim w kontekście zaolzia, żeby się poczuć przez chwilę jak Ukrainiec wychowany w kulcie Bandery czytający polskie media...
                  Dodaj odpowiedź 5 28
                    Odpowiedzi: 3
                  • Fuka Muka IP
                    Władysław Ostoja - Zagórski???
                    Dodaj odpowiedź 4 0
                      Odpowiedzi: 0
                    • Andy Krakauer IP
                      Świadomość historyczna i tożsamość konkretnego społeczeństwa to jedno. Czym innym zaś są szczegółowe wydarzenia historyczne. Piłsudski jest jedną z centralnych postaci, być może najważniejszą, definiującą świadomość historyczną współczesnych Polaków. I tego nie zmienią żadne, nawet najbardziej dociekliwe rozważania pana Ziemkiewicza. Tak jak znaczenia Georga Washingtona dla Amerykanów nie zmienia fakt, że był on właścicielem niewolników, których odziedziczył wraz z majątkiem swego ojca.
                      Dodaj odpowiedź 39 5
                        Odpowiedzi: 0
                      • Fuka Muka IP
                        Skoro wg szanownego Autora mowa o Legionach Piłsudskiego to fałsz i nic więcej to co powie o nazywaniu Armii Polskiej we Francji "Armią Hallera", albo żołnierzy wszystkich trzech Korpusów Polskich w Rosji "dowborczykami"?
                        Dodaj odpowiedź 13 14
                          Odpowiedzi: 1
                        • Polonus IP
                          Oj Panie Ziemkiewicz zestawienie Piłsudskiego z Banderą jest po prostu żenua. A wydawał się Pan racjonalnym, fajnym gościem. Delikatnie mówiąc: tekst Panu nie wyszedł tym razem. Daj Pan zajmować się historią zawodowym historykom, a Pan jako publicysta zajmuj się publicystyką, bo to Panu dobrze wychodzi.
                          Dodaj odpowiedź 35 40
                            Odpowiedzi: 1
                          • gonzo IP
                            Bardzo brutalne potraktowanie Marszałka. Nie wiem czy słuszne. Robienie zarzutu z tego, że popierał państwa centralne jest absurdem. Popierał póki polska racja stanu to nakazywała. Jak zmieniła się sytuacja to przestał. Pro-niemieckości u niego nie widzę. Co do braku wizji w okresie jego faktycznej dyktatury to należy się zgodzić z Ziemkiewiczem. To był kompletny dryf, rządy totalnych miernot, ludzi bez wizji, polotu, koncepcji. O dziwo, ukochane dziecko Piłsudskiego czyli armia, uległa pod względem technicznym i myśli wojskowej wręcz uwstecznieniu. Przespanie konieczności intensywnych zbrojeń o 2, 3 lata tez go obciąża. Gdyby zakłady tworzące COP powstały 2, 3 lata wcześniej uzbrojenie polskiej armii A.D. 1939 byłoby inne (oczywiście o ile ludzie pokroju Śmigłego - Rydza coś by w nich kupli)
                            Dodaj odpowiedź 37 4
                              Odpowiedzi: 1
                            • Tom B-wo IP
                              Szkoda, że Ziemkiewicz (swoją drogą porządny polski patriota) atakuje Piłsudskiego i tym dzieli obóz patriotyczny. Uważam, że Piłsudczycy, Endecy i spadkobiercy innych patriotycznych ruchów powinni trzymać się razem i budować dużą konserwatywną frakcję, aby móc przeciwstawić się postkomunie i współczesnym ruchom lewackim. Wzajemne ataki są apatriotyczne i służą pogłębianiu podziałów. Piłsudski był mistrzem działania, Dmowski sprawdził się w dyplomacji. Nie pozwólmy dać się skłócić. W kupie siła:)
                              Dodaj odpowiedź 43 27
                                Odpowiedzi: 1
                              • Andrzej Czajkowski IP
                                W swoim świątecznym Subotniku Rafał Ziemkiewicz po raz kolejny zajął się odbrązawianiem Józefa Piłsudskiego stając w długim szeregu Komitetu Obrony Narodowej Demokracji - odgraża się nawet, że ogryzaniem Marszałka zapełni swoją nową książkę. Chciałby zapewne być współczesnym giermkiem Romana Dmowskiego niczym Aleksander Świętochowski, obawiam się jednak, że nie zasłuży nawet na miano „komendjanta”.

                                Rafał Ziemkiewicz od lat nie zauważa, że w swojej alternatywnej wizji historii Polski jest równie zacietrzewiony i zaślepiony, jak bezkrytyczni apologeci Naczelnika, że wybiórczo traktuje fakty i często zastępuje je własnymi opiniami, że uparcie lansując własne historyczne tezy, przeczy nie tylko logice, ale nawet własnym poglądom. Wiem, że RAZ nie jest pisowcem i stara się swoją dmowszczyzną dawać temu publiczne świadectwo, dziwi mnie tylko, że tak wytrawny obserwator życia politycznego nie dostrzega, że dokładnie to z czym walczy w IIIRP było uosabiane w okresie międzywojennym przez jego endeckich idoli, że niezbyt zawiłą kreską można połączyć obóz Białych z okresu Powstania Styczniowego, Narodową Demokrację międzywojnia i pookrągłostołową Unię Demokratyczną z jej późniejszymi popłuczynami. Może się na takie porównania Rafał Ziemkiewicz oburzać, jednak jego endecka walka nie wynika przecież z troski o prawdę historyczną, a z niezgody na jej polityczne interpretacje.
                                Dodaj odpowiedź 29 32
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także