Subotnik ZiemkiewiczaGiętkość gluta

Giętkość gluta

Rafał A. Ziemkiewicz
Rafał A. Ziemkiewicz / Źródło: PAP / Arek Markowicz
Dodano 139
Jeśli prawdą jest, że mój wróg świadczy o mnie, to mijający tydzień był dla mnie fatalny. Najpierw postanowił się ze mną rozprawić redaktor Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”, potem redaktor Kamil Sikora z portalu natemat.pl, przeniesionego od pewnego czasu na strony Wirtualnej Polski.

Wroński zastosował się do zasady „totalnej opozycji”, nakazującej, pryncypialnie potępiając metody wrogów i przypisując sobie moralną wyższość nad nimi, cichcem kopiować ich zachowania, bo okazały się skuteczne. Postanowił zatem znaleźć mi „dziadka w Wehrmachcie” – a nawet gorzej jeszcze, bo w gadzinówce. Przyczaiwszy się, nagle pchnął polemicznym sztychem, w swoim przekonaniu zapewne morderczym: a niejaki Ludwik Ziemkiewicz w czasie II wojny prowadził był pornograficzne pismo „Fala”, wydawane przez okupanta!

Jakże smakowite skojarzenia! Ziemkiewicz, pornografia, wysługiwanie się Niemcom (jeśli kogoś dziwi, że dla człowieka z „Wyborczej” pornografia i Niemcy to coś złego, odsyłam do Orwella i zasad „dwójmyślenia”) – jasna sprawa, że powinienem jęknąć i przestać się wypowiadać na tematy bieżące, w ogóle na wszelkie tematy, jako osobnik moralnie zdyskredytowany.

Mniejsza o szczegóły, których Wroński chyba nie zna – w istocie Ludwik Ziemkiewicz był redaktorem gadzinowego „Nowego Kuriera Warszawskiego”, a „Fala” stanowiła tylko chałturę, zresztą nieoficjalną, gdyż formalnie jej naczelnym był tam jakiś Niemiec. Było to istotnie pierwsze polskie pismo z gołymi babami, i zresztą, w przeciwieństwie do tych, które Niemcy wydają w Polsce dziś, na wcale wysokim poziomie – bez wulgarności i oprócz stanowiących główny magnes dla czytelnika zdjęć oferujące sporo niezłej literatury rozrywkowej. Gdyby nie kontekst historyczny, można je uważać za udane. Właśnie za zamieszczanie m.in. w „Fali” podróżniczych i przygodowych opowiadań, którymi w okupacyjnej biedzie zarabiał na życie, dostał był Alfred Szklarski, po wojnie autor niezapomnianych „Tomków”, osiem lat (!) za kolaborację (gdyby takie kryteria stosowano na Zachodzie, musiałby siedzieć co drugi Belg i Holender, a Francuzów ze trzy czwarte) i właśnie z materiałów jego procesu wiadomo, że wbrew redakcyjnej stopce redagował ją wspomniany Ziemkiewicz. Gdyby Wroński lepiej się przyłożył do riserczu, zostawiłby w spokoju „Falę”, w sumie dość niewinną, i skupił się na „Nowym Kurierze Warszawskim”, bo praca tam to była naprawdę kolaboracja z okupantem na całego.

O kolaborancie Ludwiku Ziemkiewiczu z „Nowego Kuriera” sam zresztą kiedyś pisałem w swoim felietonie, gdy jeszcze pracowaliśmy w „Rzeczypospolitej” i gdy rozeszły się wieści, że ma nas przejąć Axel Springer (wówczas jeszcze bez Ringera) – że to wprawdzie żaden mój przodek, bo z mojej linii Ziemkiewiczów do lat 50-tych ubiegłego stulecia nikt nie mieszkał dalej, niż pół godziny jazdy furmanką od Czerwińska, ale zawsze Ziemkiewicz i mam nadzieję, że nowy wydawca spojrzy przez to na mnie łaskawszym okiem.

Minęło parę dni, i oto okazało się, że już nie jakiś tam inny Ziemkiewicz, ale ja sam podlegam dokładnie tej anatemie, co wspomniany przed chwilą stalinowski więzień Szklarski. Otóż i ja pisałem opowiadania – że nie podróżnicze i erotyczne, ale science fiction, to żadna różnica – do prasy gadzinowej, dla odmiany sowieckiej. Konkretnie do łódzkiego tygodnika „Odgłosy”.

W istocie – w roku 1982 tygodnik ten postanowił otworzyć dział fantastyki, zgodnie z ogólną zasadą, którą nam z zupełną otwartością wyłożył (przy innej okazji) pewien towarzysz od kultury: „głupoty jakieś, ale wolimy, żeby się młodzież zajmowała głupotami niż rzucała kamieniami w milicję”. I tę działkę w prowincjonalnym tudzież, powiedzmy sobie szczerze, niespecjalnie godnym uwagi tygodniku opanowaliśmy na pewien czas my, grupa marzących o pisarskiej sławie małolatów z warszawskiego klubu fantastyki „Sfan”. Co były te nasze literackie próby warte, mniejsza, niech sądzi kto chce (część wznowiłem niedawno w jubileuszowym zbiorze „Władca Szczurów”), wspomnianego już pana Sikory to akurat nie interesowało. Oburzył go sam kontekst.

Proszę bardzo – macie waszego Ziemkiewicza! Kolaborował! Pisał fantastykę do komunistycznej gazety! Gazety, w której na sąsiednich stronach pisano o Gomułce, kierowniczej roli partii, wiecznej przyjaźni polsko-radzieckiej, kampaniach cukrowniczych, drugim etapie reformy i tak dalej. W czasach, gdy cała przyszła Platforma Obywatelska i jej przystawki walczyły z reżimem, i pan Sikora też by na pewno walczył, gdyby nie fakt, że go wtedy jeszcze na świecie nie było. Na serio by walczył, nie jak jakiś tam Ziemkiewicz, który wspierając Jaruzelskiego swymi opowiadankami, jak nie przymierzając Szklarski Hitlera, coś tam ledwie kolportował w podziemnym „Stopie” i nawet by o tym nikt nie wiedział, bo się frajer nigdy nie chwalił, gdy go szef tegoż „Stopu” po latach nie wysypał w swojej książce – pan Sikora by mi pokazał, nie wątpię, jak naprawdę należało w tych czasach stawiać opór i jak być całkowicie odrzucającym komunistyczną rzeczywistość amiszem. Ale że nie miał okazji, więc postanowił przynajmniej mnie zawstydzić, zadając mordercze pytanie: nie wstyd panu było publikować w takiej gazecie?

Muszę powiedzieć, że mnie to pytanie zaskoczyło. Równie mądrze mógłby zapytać, czy nie wstyd mi było chodzić do szkoły, w której opowiadano pierdoły o Leninie i urządzano akademie ku czci Ludowego Wojska. Po prostu ani innych gazet, ani innych szkół wtedy nie było. Jak ktoś, dajmy na to, chciał grać w szachy, to kółka szachowe działały przy jakichś domach kultury, które formalnie należały do albo do SZSP, albo do ZMSP, albo do ZMW. Z amatorskim teatrzykiem, czy siatkówką, czy czymkolwiek innym było tak samo. Kluby SF też, żeby działać, musiały mieć jakąś urzędową czapkę. Spontaniczność skazana była na przenikanie się z oficjalnością, nam tam wydawało się, że drukując te swoje opowiadanka (którymi niestety podziemne pisma literackie nie były zainteresowane, sam nie wiem dlaczego) robimy coś strasznie fajnego, podszczypujemy komunę metodą śp. Zajdla i robimy oko do rówieśników, mających ją tam gdzie i my – ale istotnie bez znajomości tamtych czasów można sobie o nich dywagować do woli. Pamiętam taką dykteryjkę opowiedzianą bodaj przez Lecha Jęczmyka o facecie, który gdzieś tam na niemieckiej prowincji demonstracyjnie wywieszał w dniu imienin fuhrera najmniejszą swastykę w mieście. Wszyscy uważali go za bolszewika i miał przechlapane, a po wojnie dowiedział się, że był takim samym nazistą jak sąsiedzi.

W sumie nie o to chodzi, tylko o godną gluta giętkość, okazywaną przez obu wspomnianych redaktorów. Załóżmy dla uproszczenia, że Ludwik Ziemkiewicz był rzeczywiście moim przodkiem, i że tygodnik „Odgłosy” dzięki popularności zdobytej poprzez zamieszczanie moich pierwszych opowiadań odegrał kluczową rolę w propagandzie stanu wojennego, przedłużając trwanie w Polsce realnego socjalizmu o całą dekadę. Ale przecież ci, dla których wspomniani redaktorzy pracują, odgrywali spazmy oburzenia, że się komuś grzebie w życiorysach, wynajduje resortowych przodków, że ktoś nie rozumie, iż intelektualiści angażujący się w stalinizm byli tymi „kamieniami”, od których lawina zmieniła bieg na kierunek pozytywny, wiodący ku Okrągłemu Stołowi… Usiłują uczynić wiecznym tabu, że gwiazdorzy i magnaci III RP zawdzięczali kariery układom i znajomością taty ubeka czy prominenta, nie oburza ich, że kto kapował albo był funkiem, byle dziś był po ich stronie. Ale wrogom z lubością wyciągną, że ojciec był szeregowym członkiem partii albo że pisali science fiction, zamiast wygrywać miesiąc po miesiącu w totolotka jak wzorzec prawości, Wałęsa.

Szkoda gadać do ludzi, dla których słowa nic nie znaczą – poza słowami „bierz go!”, „aport!”, „siad” i „dobry redaktor, dobry, naści łakocia”. Niech karą dla nich będzie fakt, że hejt, który produkują, to też popularka, i chcąc nie chcąc, nabijają mi swoim poszczekiwaniem klików i klientów (zbiór juweniliów „Władca Szczurów” jest do nabycia, przypominam).

Pozostaje tylko wspomniany na wstępie niedosyt, bo chciałoby się mieć jednak wrogów odrobinę intelektualnie sprawniejszych. Nie mogą naprawdę nasłać na mnie kogoś bardziej kumatego? Czy może – precz, podpowiadająca to próżności! – naprawdę nie da się na mnie znaleźć niczego innego, niż jacyś przypadkowi Ziemkiewicze z zamierzchłych czasów czy artykuł o plenum Partii na kolumnie sąsiadującej z moim opowiadaniem? No, jakaś stara obyczajówka, ale sam się tym chełpiłem, no i KRUS, ale przecież podpadałem pod niego nie z własnego wyboru, tylko na mocy przepisów… A, jeszcze że rozwodnik, co szczególnie oburza antyklerykałów i palikociarzy. I naprawdę nic więcej? Boże, to może jednak nie jest ze mną aż tak źle, że już tylko Wroński i Sikora, tylko aż tak dobrze, że nikt lepszy od nich nawet nie próbuje?

Redaktorowi Wrońskiemu pozwolę sobie na koniec doradzić, żeby wrzucił w wyszukiwarkę „Romuald Ziemkiewicz kleptoman” – będzie miał kolejną demaskację. Nie to samo, co prasa gadzinowa, ale też coś. Redaktorowi Sikorze nie doradzam niczego – jest na dobrej drodze. Na dobrej drodze, żeby za kilka lat zacząć kraść w Walmarcie i nie rozumieć, co w tym ktoś widzi nagannego.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ mpu
 139
  • końktórymówi IP
    Panie Rafale. "Odgłosy" to był niezły tygodnik. Kupowałem to i czytałem bo był jakiś wybór? Po zignorowaniu propagandy było tam wiele ciekawych artykułów. Tak samo słuchałem w radiu "Tu Jedynka" obrzydliwej propagandowej audycji ale grali dobrą muzykę. To były czasy kiedy trzeba było ze zwartego przekazu komunistów "wydłubywać" coś dla siebie. Nie było takich możliwości wyboru jak dziś.
    Dodaj odpowiedź 11 1
      Odpowiedzi: 0
    • nikt ważny IP
      Jeśli już wspomnianym został śp. Janusz Zajdel to może kilka cytatów: 'Jak wśród ślepców królem jest jednooki, tak wśród idiotów mędrcem może być debil" albo przypomnieć że minus szóstka nie jest ograniczona z dołu
      Dodaj odpowiedź 15 0
        Odpowiedzi: 0
      • homer IP
        A może nie dwójmyślenie? Może im (wrogom) szło nie o to, że Ziemkiewicz to postpeerelowiec i potomek zdrajców, tylko - hipokryta?
        Dodaj odpowiedź 7 40
          Odpowiedzi: 1
        • Errata IP
          Red. Ziemkiewicz miota glutem giętkim na lewo i prawo aż coś się do niego też przykleiło.
          Ileż to słów użyć musiał aby gluta oderwać.
          Dodaj odpowiedź 9 63
            Odpowiedzi: 1
          • Mariuszszsz... IP
            Ufam Panu Rafałowi A. Ziemkiewiczowi, że panowie Kamil Wroński i Paweł Sikora są wstanie przeczytać ten tekst ze zrozumieniem.

            Mam do Pana taką prośbę, jako starszy o 3 lata. Może ze względu na wiek, mam już zwidy, ale wokół, ze strony totalnej opozycji, zionie dialektyką marksizmu - leninizmu. Młodym tłumacze, że to tylko poważna nazwa a w rzeczywistości to sztuka rżnięcia głupa. Może by Pan, w zrozumiały sposób, osobom które nie znają tamtych "klimatów" wytłumaczył co to jest dialektyka marksistowsko - leninowska. Na przykładach z życia np. w/g tej dialektyki można być jednocześnie "za" i "przeciw" albo co to znaczy Intelektualista z  Żoliborza, w/g obywateli rp, prowokatorów z ostatniej miesięcznicy smoleńskiej. jako przykład tego typu intelektualizmu, dla mnie, jest Lesław Maleszka o pseudonimach „Ketman”, „Return”, „Tomek”, „Zbyszek”
            Dodaj odpowiedź 50 9
              Odpowiedzi: 1
            • klaus maria IP
              znowu się obśmiałem jak norka. Zwykle raz się obśmiewałem na tekst, tym razem obśmian było kilka, więc dobry tekst - choć właściwie nic nie przebije sformułowania Volkischer PObachter
              Dodaj odpowiedź 44 4
                Odpowiedzi: 0
              • Wes nie prdl IP
                "panie ziemkiewicz idź pan może do ... śniegu " TO NICK KOLESIA ,KTÓREMU POCISNOŁEM , W OBRONIE RAZA. Matołki!!!!
                Dodaj odpowiedź 8 29
                  Odpowiedzi: 0
                • Bartłomiej Pisiewicz IP
                  Ja tam bym na miejscu redaktora wszystkiemu zaprzeczył : Nigdy w gadzinówce nie pisałem, nic tam nie publikowałem, sam odbijałem bibułę po nocach na powielaczu i stąd ma sława i popularność olbrzymia. A że to ma g.... wspólnego z prawdą, no i co z tego. Jest jak wiadomo: prawda, cała... i pisprawda, niektórzy Freudyści wymawiają ją nieprzypadkowo " picprawda". A tak, jak prezesowi przyjdzie nagle do główki, że wszyscy "literaci", co to choćby jeden dzień pisali w peerelowskich szmatławcach natychmiast uposażeń wszelkich i benefitów pozbawieni zostaną, to jeno ostaną dopłaty od tej brukselskiej nierządnicy, by  garnek zapewnić, a i one w przyszłości niepewne.
                  Ale no chyba nie do końca - zapomniałem, jako Kurski z TVP mawia: "Miłosierdzie prezesa nie zna granic", więc pewnie jedynie szczuj okienko prowadzić wyniknie, gdzie zgodnie z blondi (marzeniem każdego sołdata na przepustce), wzajemnie z dzióbków jady spijać w wielkiej harmonii pozostanie.
                  Dodaj odpowiedź 7 52
                    Odpowiedzi: 1
                  • Jacek IP
                    Takich ludzi jak Ziemkiewicz nie da sie obrazić. Możesz mu mówić, że jest PiSowskim pachołkiem, pseudodziennikarzem itd, ale po nim takie słowa spływają jak gówno po rurze od szamba. Bo Ziemkiewicz za pisanie tych glutów dostaje pieniądze -- a o to przeciez chodzi.
                    Dodaj odpowiedź 16 72
                      Odpowiedzi: 1
                    • Obatel IP
                      Ziemkiewicz, Król, Gabryel, Wolski, Pietrzak itd, - wszyscy są upaprani w PRL-owskim szambie.
                      Dodaj odpowiedź 14 70
                        Odpowiedzi: 2
                      • podstawowa organizacja partyjna IP
                        Jeszcze PS do mojego wpisu niżej - Jeśli już Pan się musi lansować (zgodnie z wymogiem czasów fałszbuka), to niech Pan promuje jakieś pozytywne rzeczy: np. sport - a to że rano joggingowałem, a to że przepłynąłem tysiąc metrów krytym kraulem, a to że nauczyłem się carvingować na nartach (prawie tak dobrze, jak Pan Prezydent), a to że z córkami i żoną wszedłem na Rysy, czy inny Giewont, a to że nauczyłem się hebrajskiego, niemieckiego etc. etc. Wiem, że już p. Monika Olejnik i inni bi-cykliści i weganie z tamtej strony robią lans na sport i "zdrowe życie", do totalnego urzygu, ale lepsze to niż Pana chłopięce (celowo nie użyłem słowa infantylne, a chłopięce właśnie) podniecanie się pijaństwem i jego promowanie. Wiemy, że jest Pan "fajny", wysoki, przystojny, pija drogie i wyszukane whisky (rye whisky - żytnia whisky - o jacie !), bo stać Pana i jest Pan ogólnie nie mniej "hop-siup do przodu" niż środowisko GW, KOD-u i cyklistów, ale może starczy tej chłopięcej egzaltacja wódkami na myszach... Niestety zachęcił mnie Pan do kupienia tej "whiskey in the jar" - tak dla szpanu, jak znajomi przyjdą, że też "jestem do przodu" i mnie stać - i to jest niestety beznadziejne z mojej strony, że dałem się sprowokować. Złowrogi cień Ziemkiewicza zrobił swoje...
                        https://www.instagram.com/p/BTgtGPMDYR4/?taken-by=r_a_ziemkiewicz
                        Dodaj odpowiedź 13 27
                          Odpowiedzi: 0
                        • spindr IP
                          Właśnie odnalazłem na półce Wieszanie, Rymkiewicza.
                          To jest lektura godna polecenia z wielu powodów.
                          Dodaj odpowiedź 8 1
                            Odpowiedzi: 0
                          • marian IP
                            Tytuł adekwatny do zawartości, wiadomości z magla to teraz są felietony. Problemem stały się podstawowe wartości moralne i kto je ma wyznaczać. A może nie trzeba odkrywać ameryki i wrócić do....?
                            Dodaj odpowiedź 9 3
                              Odpowiedzi: 0
                            • Grzegorz R IP
                              Rozliczanie przestępstw, a chociażby nadgorliwość funkcjonariuszy reżimu komunistycznego nie ma nic wspólnego z "piętnowanie resortowych dzieci". Rzepliński jako komuch migał się od partyjnej roboty, a podpadł za polityczne manipulacje, tak jak nikt nie ma pretensji do Wałęsy za donosy, a za obecne kłamstwa, brednie o totolotku i tym podobne niegodziwości. Nieprawdą jest, że bezpartyjni byli za komuny aniołkami, a partyjni diabłami, ale to właśnie komuchom i ich dzieciom zależy na rozpowszechnianiu tego kłamstwa, a tym samym skłócaniu i dzieleniu narodu. To komuchom jest przez to wygodnie niszczyć ludzi, "bo byli zarejestrowani", ale mówiących prawde i bronić zarejestrowanych kłamców, bo ich akurat akta były sfałszowane. W takim pluciu na naród wyspecjalizował się Michnik i ma wielu naśladowców na tym forum.
                              Dodaj odpowiedź 17 7
                                Odpowiedzi: 0
                              • Dariusz IP
                                Trafny tytuł nadał sobie Pan Ziemkiewicz wpisując się swoim życiorysem w rolę konformisty byłego systemu i piewcę obecnie jedynie słusznej partii rządzącej Polską. Ziemkiewicz wpisuje się w poczet represjonowanych przez system komunistyczny podobnie jak poseł Piotrowicz, ambasador Przyłębski, obecny prezes Orlenu Jasiński. Określenie takich osób "giętkim glutem" - jest z pewnością trafne.
                                Każdy komunistyczny kolaborant lubi siebie wybielać, powinien jeszcze napisać, że nie był członkiem ZSMP i kandydatem do partii bo się do tego nie nadawał. Takie coś teraz wśród dziennikarzy chce uchodzić za sumienie narodu, życiorys niechlubny głeboko chowany pod dywan. Żałosne to i prymitywne jak teraz ten sam człowiek ma odbicie w drugą stronę i nawilża ekipie dojnej zmiany. Ten dzienikarz wiarygodny jak kawaler dziewic majacy kolejną żonę. Brak słów zalecam lekturę Piotra Wierzbickiego ,, Traktat o gnidach" - dokładnie ten przypadek.
                                Dodaj odpowiedź 8 22
                                  Odpowiedzi: 1

                                Czytaj także