Subotnik ZiemkiewiczaEuropa ma pełne ręce roboty

Europa ma pełne ręce roboty

Dodano
Tak dalej być nie może, stwierdziła europejska komisarz ds. sprawiedliwości Vera Jourowa – i podjęła zdecydowane działania. Działania, na które cała Europa czeka od dawna. Dodajmy, że w podjętej aktywności dostała zdecydowane, pewne wsparcie od całej Komisji Europejskiej.

Komisja w końcu wie, że Europejczycy mają dosyć, że sprawa ich boli, że źle znosili dotychczasową bierność w kwestii, która należy do najbardziej palących. Kwestii równości „osób LGTBI” (już nie LGTBQ? Znowu coś przegapiłem), bo chyba każdy się domyślił, że skoro mówimy o problemie najbardziej palącym, no to najbardziej nas pali właśnie dyskryminacja lesbijek, gejów, bi, transów, interseksualistów i innych perwersów.

W każdym razie tak wynika z badań, na które się Komisja powołuje. Aż 60 proc. ankietowanych obywateli UE uznało, że dyskryminacja LGBTI jest w Europie powszechna! I aż 71 proc. zadeklarowało, że w pełni popiera ich prawa. Podejrzany wynik, bo jakbym nie liczył, wychodzi mi, że albo części ankietowanych się ta dyskryminacja uroiła, albo, że dyskryminują także ci, którzy prawa perwersów do nie bycia dyskryminowanymi popierają. Ale w końcu nie takie badania się już w Europie robiło.

Ktoś może się tu zadumać – jak to jest, że po tylu latach nie zajmowania się przez rządy europejskie i organa wspólnotowe bodaj niczym tak intensywnie jak „prawami mniejszości”, w tym zwłaszcza „mniejszości seksualnych” są one w tak żałosnym stanie, że trzeba podejmować wielką prawno-propagandową ofensywę, która zmieni ich negatywne postrzeganie? Nie w zacofanych krajach środkowej Europy, ale w Holandii, Niemczech i Skandynawii?

Cóż, my, zaszczepieni już komunizmem w wydaniu sowieckim oczywiście doskonale to rozumiemy. A nie zaszczepionym mogę tylko polecić „Moskwę-Pietuszki” Jerofiejewa, gdzie doskonale objaśniono, jak Związek Radziecki rozwiązywał palące problemy w pełni i do końca, ale nie całkowicie – a mówiąc dokładniej, całkowicie i do końca, ale nie w pełni. A żeby już być bardzo precyzyjnym: całkowicie i w pełni, ale nie do końca.

Unia Europejska ma tak samo, co możemy prześledzić na licznych przykładach. Na przykład walki z przemocą wobec kobiet, której statystycznie najwięcej jest tam, gdzie się z nią najdłużej i najintensywniej unijnymi metodami walczy, a najmniej w zacofanej, katolickiej Polsce. Albo edukacji seksualnej, która doskonale koreluje statystycznie z liczbą niechcianych ciąż. Im więcej edukacji, i im wcześniej się ona zaczyna, tym więcej i tym młodszych nastoletnich matek. Dlaczego tak? – tu euromędrcy, gdyby ich spytać, rozłożyliby tylko ręce, jak ten żołnierz z Przygód Iwana Czonkina zadumany nad fenomenem odporności faszystów na walenie w łeb.

W każdym razie, Komisja Europejska nie próżnuje. Rozpocznie intensywną kampanię. Pani komisarz Jourowa zainauguruje ją, występując w paradzie równości w Amsterdamie. Ciekawe, czy pożyczy stylówę od pani Senyszyn. Ja bym doradzał. Potem pani komisarz spotka się ze specjalnym wysłannikiem rządu USA do spraw LGBTI i razem zastanawiać się będą nad zwalczaniem dyskryminacji osób LGBTI w kontekście amerykańskich doświadczeń z klubu „Orlando”.

Spotkań i wspólnego zastanawiania się, wymieniania doświadczeń i planowania strategii oraz przyjmowania wytycznych na pewno będzie zresztą dużo. W lokalach odpowiedniej klasy, z należytym bufetem – w końcu problemów LGTBI nie można omawiać w dworcowym szalecie. Będą też, zapowiada Komisja, nowe dyrektywy dotyczące zwalczania dyskryminacji. Tak się składa oczywiście, że głównie będą one narzucać rozmaite rozwiązania tym krajom, w których na dyskryminację najmniej jest skarg.

Ja może zresztą zacytuję:

„W grudniu ub. roku KE przedstawiła plan działań na rzecz równości osób homoseksualnych, biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych na lata 2016-2019. Zakłada on poprawę praw i zapewnienie ochrony prawnej tych osób i ich rodzin w głównych dziedzinach kompetencji UE, a także wspieranie różnorodności, zwiększanie świadomości i zwalczanie dyskryminacji.”

Koniec cytatu.

Jedną widzę tylko w tym pełnym tęczowych rozbłysków nadziei krajobrazie zgryzotę. A mianowicie, czy zajęta tak bardzo słuszną oczywiście niewątpliwie walką o prawa LGBTI Europa nie zaniedba aby monitorowania praworządności w Polsce. Oczywiście, że LGBTI najważniejsze, ale gdy zagrożone są pensje i emerytury sędziów TK, Komisja Europejska nie powinna być bezczynna i w tej sprawie.

Tym bardziej, że czasu coraz mniej, bo każdy dzień przybliża perspektywę, kiedy nie tylko szanowna komisja się ostatecznie skicha, i przysłowiowy pies z kulawą nogą nie będzie jej żałował.

/ atr
 0

Czytaj także